NOWA PŁYTA
![]()
muzyka do czterech spektakli Ingmara Villqista
wybrane fragmenty tekstu w wykonaniu aktorów
W latach 2003–2007 skomponowałem i zrealizowałem muzykę do czterech spektakli Ingmara Villqista.
„Sprawa miasta Ellmit” i „Helmucik”, wystawiane były w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku, sztukę „Oskar i Ruth” wystawiał Teatr Bez Sceny Andrzeja Dopierały w Katowicach, „Kompozycję w słońcu”, Teatr Miejski im. Witolda Gombrowicza w Gdyni.
Od dłuższego czasu czułem, że kompozycje powstałe dla potrzeb tych spektakli zawierają jednocześnie na tyle silny element niezależności, że mogłyby doczekać się swojej indywidualnej ekspozycji - płyty. Nie wyobrażam sobie jednak prezentowania tej muzyki bez choćby krótkich fragmentów tekstu jako nieodłącznego jej towarzysza. W procesie gromadzenia materiału i pracy nad nim nastąpiła najpierw jego dekonstrukcja, a potem ponowne scalenie, w odmienny sposób. W muzykę wkomponowane zostały fragmenty tekstu w wykonaniu aktorów. Momentami głosy odzywają się w nowych dla siebie miejscach, a czasami towarzyszy im muzyka z innego spektaklu niż miało to miejsce w oryginale. Powstał nowy byt żyjący własnym życiem - słuchowisko senne.
Kolejnym krokiem jest zaaranżowanie tej muzyki na kwartet w wykonaniu którego kompozycje uwalniają się z ustalonych struktur i poddają swobodnej improwizacji.
Znakomici muzycy, których zaprosiłem do współpracy, Mikołaj Trzaska, Kalle Kalima i Christian Lillinger, to artyści silnie związani z nurtem muzyki improwizowanej i free-jazzowej.
Koncert premierowy odbył się 1 marca w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku
recenzja
Muzyczny teatr Ola Walickiego
Przemysław Rydzewski / trojmiasto.pl

fot. Przemysław Rydzewski
Oczywiście Walickiemu udało się tego dokonać, a tym samym, po raz kolejny, udowodnił swoją artystyczną niezwykłość. Kompozytor połączył wrażliwość muzyczną z wrażliwością teatralną, stwarzając zupełnie nową jakość w sztuce. Składała się na nią przede wszystkim wspaniała gra nowego zespołu kontrabasisty - w szczególności gra podwójna, bo dźwiękowo-aktorska, perkusisty Christiana Lilingera - a także oprawa świetlna Macieja Szupicy.
Zanurzona w teatralnych ciemnościach publiczność była świadkiem niezwykłego muzycznego przedstawienia. Samplowane głosy aktorów przeplatały się z najróżniejszymi dźwiękami, które wydobywali artyści. "Trauma Theater - Theater der Liebe" na żywo to bowiem nie tylko wzbogacona efektami gra pochodzącego z Finlandii gitarzysty, Kalle Kalima, czy niezawodny saksofon Mikołaja Trzaski, ale też odgłosy sprężynowych piłkarzyków, sprzętów kuchennych czy dmuchania w megafon. A wszystko w otoczce zadymionych świateł, które wyczarowały na scenie zupełnie nowy świat.
Muzyka, którą Olo Walicki oprawił przedstawienia Ingmara Villqista stanowi dla nich swoistą przeciwwagę. Gdy pisarz ustami aktorów mówi o dramacie egzystencji, muzyka uspakaja, koi, jest dobrem. I na odwrót - banalny dialog przerabia na pytanie o sens wszechrzeczy, niepokoi. Ta dwuznaczność, osiągnięta na dwóch różnych płaszczyznach oddziaływania na widza, jest największym i niepodważalnym sukcesem współpracy reżysera i kompozytora.
Olo Walicki po raz kolejny zaskakuje. W moim skromnym odczuciu artysta ten posiadł niezwykle cenną zdolność operowania sztuką na, unoszącej się ponad treścią, płaszczyźnie formy. Wystarczy wspomnieć poprzedni album, "Kaszëbë", gdzie do tematów ludycznych podszedł w sposób niekonwencjonalny. Podobnie jest w przypadku "Trauma Theater - Theater der Liebe" - muzyka unosi dramat bohaterów i ich przepełnione metafizycznym zapytaniem głosy. Wszystko jest spójne i doskonale się uzupełnia. Aż strach pomyśleć, jak wiele byśmy stracili, gdyby muzyka Ola Walickiego zakopała się w piwnicach teatru wraz z pamiątkowymi afiszami przedstawień w reżyserii Ingmara Villqista.
